Brak regulacji może poważnie zaszkodzić renomie japońskiej whisky

Na początku czerwca Scotch Whisky Association ogłosiła, że rządy Wielkiej Brytanii i Japonii rozpoczęły negocjacje w sprawie umowy o wolnym handlu między Wielką Brytanią a Japonią.

Ian McKendrick, dyrektor międzynarodowy w SWA, nie ukrywał zadowolenia z negocjacji:

- Japonia jest w pierwszej dziesiątce rynków eksportowych szkockiej whisky, a konsumenci rozumieją bogate dziedzictwo i jakość szkockiego narodowego trunku. Eksport szkockiej whisky do Japonii w 2019 r. był wart 147 mln funtów i mamy nadzieję, że negocjacje w sprawie umowy o wolnym handlu między Wielką Brytanią a Japonią pomogą w dalszym rozwoju rynku w nadchodzących latach – powiedział McKendrick w opublikowanym przez SWA komunikacie.

W ciągu ostatniej dekady japońska whisky wzrosła z niszowego produktu do jednego z najbardziej pożądanych ekskluzywnych napojów alkoholowych na świecie.

Duża część rosnącego popytu jest napędzana przez amerykańskich i europejskich konsumentów, którzy są uwiedzeni mistycyzmem kultury japońskiej i są skłonni zapłacić bardzo wysoką cenę za owoce pracy japońskich producentów. Według Distilled Spirits Council w ubiegłym roku wartość importu mocnych alkoholi z Japonii do USA wyniosła ponad 40 mln dolarów, podczas gdy jeszcze w 2014 roku było to jedynie 6 mln dolarów.

Za całym „boomem” kryje się jednak niepokojąca prawda. Coraz głośniej słychać bowiem głosy, że japońska whisky nie tylko nie musi być produkowana w Japonii, ale nie musi być nawet whisky, w znaczeniu do którego przyzwyczajeni są jej wielbiciele.

W przeciwieństwie do większości krajów produkujących whisky, Japonia ma niewiele zasad dotyczących tego, co stanowi whisky, nie mówiąc już o tym, co czyni ją japońską. Firmy mogą kupować hurtowo napoje spirytusowe z zagranicy, butelkować i oznaczać je jako „japońską whisky”. Niektóre japońskie „destylarnie” nie posiadają nawet własnych alembików – importują gotową whisky, najczęściej ze Szkocji oraz Kanady i zlecają innej firmie butelkowanie jako japońska. Szacuje się, że około dwóch trzecich japońskich producentów nie posiada sprzętu do destylacji.

Jest to potencjalna katastrofa wizerunkowa dla japońskiego rynku whisky, bowiem zawiedzeni koneserzy mogą odwrócić się od niego równie szybko, jak zaczęli do niego lgnąć. Wielu producentów i osobistości ze świata whisky stara się nie dopuścić do takiej sytuacji i apeluje o jak najszybsze zwiększenie regulacji, ale równie wielu wykorzystuje tę sytuację do swoich celów. 

Bardzo luźne podejście Japończyków do regulacji prawnych odnośnie whisky wynika, przynajmniej częściowo, z historii tego trunku w kraju kwitnącej wiśni.

Historia whisky w Japonii sięga połowy XIX w., jednak krajowi gorzelnicy często zamiast jęczmienia, kukurydzy i żyta używali do produkcji słodkich ziemniaków, których jest tam znacznie więcej. Wtedy nikt nie myślał o jakichkolwiek regulacjach czy definicjach, ponieważ towar był przeznaczony wyłącznie do konsumpcji krajowej. Pierwsze nowoczesne japońskie destylarnie whisky zostały otwarte dopiero w latach dwudziestych XX w. Choć wzorem dla nich były destylarnie szkockie i często produkowali wysokiej jakości alkohole, nie podjęto wielu działań, aby zmienić ogólny charakter japońskiej whisky, kierowanej do krajowego odbiorcy jako codzienny trunek do wypicia po ciężkim dniu pracy.

Japoński rząd wprowadził formalne definicje krajowej whisky w 1989 r., jednak do tego czasu w branży dominowało kilka dużych gorzelni, którym zależało na zachowaniu luźnych reguł. Wynikiem tego były przepisy stanowiące, że whisky sprzedawana na rynku krajowym po 1989 r. musiała zawierać co najmniej 10 proc. starzonej whisky słodowej – reszta mogła być alkoholem nie starzonym, najczęściej wytwarzanym z importowanej melasy.

Międzynarodowe zainteresowanie japońską whisky zaczęło rosnąć na początku XXI wieku, kiedy marki premium, takie jak Hibiki i Yamazaki, zdobyły światowe uznanie. Ale gorzelnicy nie mieli wystarczającej ilości w pełni dojrzałego produktu, aby zaspokoić popyt, co spowodowało, że wiele znanych i początkujących marek zaczęło kupować hurtowo alkohol z zagranicy.

Japoński przemysł whisky jest bardzo nietransparentny, trudno więc nawet ustalić, które marki korzystają z zagranicznej whisky do produkcji. Można jednak dostrzec dynamicznie rosnący eksport szkockiej i kanadyjskiej whisky do Japonii w ostatnich latach, a jednocześnie sprzedaż detaliczna whisky z tych krajów pozostaje na stałym poziomie. Według danych SWA eksport grain whisky, używanej najczęściej do produkcji whisky blended, wzrósł o 141% w latach 2017-2018. Tymczasem na rynku japońskim nie widać porównywalnego wzrostu sprzedaży szkockiej whisky w butelkach. Według firmy analitycznej IWSR Japonia importowała w 2017 r. ok. 70% więcej kanadyjskiej whisky niż cztery lata wcześniej. W tym samym okresie sprzedaż detaliczna butelkowanej kanadyjskiej whisky w Japonii była w stagnacji.

Wniosek, który płynie z tego faktu jest jednoznaczny – większość importowanych destylatów trafia do japońskich producentów i w obrocie detalicznym jest już oznaczona jako japońska whisky.

Często zdarza się też, że marki oferują whisky z oznaczeniem wieku, która jest starsza niż sama destylarnia, czego przykładem może być 18-letnia Kurayoshi, która to destylarnia została otwarta dopiero w 2017 roku.

Z drugiej strony na japońskim rynku istnieją firmy, które bardzo otwarcie mówią o pochodzeniu swojej whisky. Są to zarówno marki wytwarzane w stu procentach w Japonii, jak na przykład Yamazaki, ale również takie, które wprost informują konsumenta, że whisky nie pochodzi wyłącznie z kraju kwitnącej wiśni.

Jedną z marek, która otwarcie komunikuje o swoich źródłach jest Nikka, która jest właścicielem szkockiej destylarni Ben Nevis. Nikka wprost mówi o tym, że wysoki popyt w połączeniu z niewystarczającą produkcją zmusza firmę do używania „niewielkiej ilości whisky z zagranicy”. Producent stara się łagodzić wydźwięk tego niewygodnego faktu, tłumacząc że dodatek szkockiej whisky jest kluczowym elementem profilu smakowego whisky Nikka, który to jest mocno oparty na szkockich tradycjach. Dodatkowo, w przeciwieństwie do rynku szkockiego, w Japonii nie funkcjonuje zwyczaj wymiany beczek z innymi producentami w kraju, więc aby realizować swoją wizję muszą szukać whisky o określonych profilach smakowych za granicą. Coraz więcej producentów oznacza swoje whisky jako „world blend”, co oznacza połączenie destylatów importowanych i krajowych.

- Niezależnie od starań niektórych producentów, rynek japońskiej whisky musi zostać bardzo szybko uregulowany, jeżeli chce utrzymać swoją popularność i renomę. Siłą szkockiej whisky jest między innymi właśnie fakt bardzo skrupulatnej kontroli przez SWA, dzięki czemu konsumenci i kolekcjonerzy zawsze wiedzą, że kupują produkt o określonej jakości i tradycji – mówi Krzysztof Maruszewski, prezes Stilnovisti. - Koneserzy, którzy w ostatnich latach zachwalali japońską whisky właśnie ze względu na rzekomy kunszt japońskich producentów i wysokiej jakości składniki mogą być bardzo zawiedzeni faktem, że tak pożądane przez nich trunki nie pochodzą nawet z Japonii. Może to być początek końca popularności japońskiej whisky, na czym stracą wszyscy krajowi producenci – zarówno Ci krystalicznie uczciwi, jak i Ci mniej transparentni – dodaje CEO Stilnovisti.

Sprawdź także

Wybierz oddział Stilnovisti

Ul. Źródlana 4, 60-643 Poznań
4 St Jame's Place, SW1A 1NP, Londyn
92 High Street, Aberlour, Moray AB38 9QA
Calle Regina 2261, Santa Croce, Wenecja